Jeśli to czytasz, to znaczy, że masz już umówioną pierwszą sesję. Chcę zacząć od czegoś, co może zabrzmieć jak kurtuazja, ale nią nie jest: to była dobra decyzja, i to niezależnie od tego, jak się teraz z nią czujesz.
Wiele osób zaraz po umówieniu pierwszej wizyty zaczyna mieć wątpliwości. Czy to nie przesada? Może poradzę sobie bez tego? Czy to w ogóle działa? To zupełnie normalne. Dlatego zacznę od tej ostatniej wątpliwości, bo akurat na nią jest konkretna odpowiedź.
Terapia naprawdę działa
To nie jest opinia kliniki, która sprzedaje terapię. Skuteczność psychoterapii jest jednym z najlepiej przebadanych zagadnień w psychologii, bada się ją od dziesięcioleci, na setkach badań i dziesiątkach tysięcy osób.
Przeciętna osoba po psychoterapii jest w lepszym stanie (ma mniej lęku, lepszą samoocenę, lepiej radzi sobie w codziennym życiu i w pracy albo nauce) niż około 80% osób z podobnymi trudnościami, które terapii nie podjęły.[1]
Co ciekawe, badania raz za razem pokazują, że o tym, czy terapia pomoże, w dużej mierze decyduje dopasowanie: relacja z terapeutą i to, czy oboje rozumiecie, nad czym pracujecie.[2]
Dlatego w LAS nie wybierasz w ciemno. Pomagamy dobrać terapeutę i nurt do tego, z czym przychodzisz, i do tego, jak Ci się najlepiej pracuje. Wrócę jeszcze do dopasowania, bo wynika z niego kilka praktycznych rzeczy.
Czym właściwie jest terapia
Terapia to metoda leczenia o potwierdzonej skuteczności, tak jak inne metody w medycynie. Korzystają z niej jednak nie tylko osoby z diagnozą. Nie jest rozmową o życiu ani płatną przyjaźnią. Ma swoją teorię, swoje narzędzia i dziesiątki lat badań nad skutecznością.
W praktyce jest to uporządkowana praca nad czymś konkretnym, prowadzona przez osobę, która wie, jak taką pracę poprowadzić. Oto, co się w niej najczęściej zmienia.
Emocje przestają Tobą rządzić
Uczysz się rozpoznawać, co się z Tobą dzieje, zanim to Cię zaleje. Nie chodzi o tłumienie emocji, tylko o to, żeby móc na nie reagować, a nie tylko im podlegać.
Relacje zaczynają wyglądać inaczej
Większość z nas powtarza w relacjach te same wzorce, nie widząc ich. Terapia jest jednym z niewielu miejsc, gdzie można je zobaczyć i przetestować coś innego.
Zmieniają się nawyki, które trudno zmienić samemu
Te, które wracają mimo postanowień: odkładanie, zamykanie się, sięganie po coś, gdy jest źle. Terapia zajmuje się tym, co pod nimi siedzi, a nie samą siłą woli.
Zaczynasz rozumieć siebie
Dlaczego reagujesz tak, a nie inaczej. Skąd się biorą Twoje wybory. Co jest naprawdę Twoje, a co wynosisz z domu albo z dawnych relacji.
Terapia pomaga w bardzo różnych trudnościach. W depresji i w lęku. Po stracie i po trudnym doświadczeniu. W kryzysie, w wypaleniu, w poczuciu utknięcia. W problemach z bliskością i z granicami. Czasem przychodzi się z jedną konkretną sprawą, a czasem z poczuciem, że coś ogólnie nie gra, i to też jest w porządku.
Nie musisz mieć „wystarczająco poważnego” powodu. Nie ma progu, od którego terapia się należy.
Jaki jest cel terapii?
Terapia nie polega na „naprawianiu” człowieka ani na tym, że terapeuta mówi Ci, jak masz żyć. Jej celem jest lepsze rozumienie siebie, swoich emocji, potrzeb i powtarzających się sposobów reagowania.
Z czasem chodzi też o to, żeby mieć większy wybór tam, gdzie wcześniej reakcje pojawiały się niemal automatycznie. Żeby móc inaczej radzić sobie z trudnościami, budować relacje bardziej zgodne ze sobą i podejmować decyzje z większą świadomością.
Na początku wspólnie z terapeutą ustalacie, co konkretnie ma się zmienić. Ten cel może się później doprecyzować albo zmienić wraz z tym, jak lepiej rozumiesz siebie i swoją sytuację.
Długoterminowo terapia powinna prowadzić do coraz większej samodzielności, tak aby z czasem wsparcie terapeuty przestało być potrzebne, a to, co wypracujesz w terapii, pozostawało z Tobą poza gabinetem.
W gabinecie wszystko jest dozwolone
Gabinet jest jednym z niewielu miejsc, w których nie musisz się pilnować.
Możesz płakać. Możesz się zdenerwować. Możesz powiedzieć coś, czego jeszcze nikt nie usłyszał, i coś, czego się wstydzisz.
Możesz mówić chaotycznie, wracać do tego samego po raz dziesiąty albo milczeć przez pół sesji.
Nic z tego nie zostanie ocenione i nic nie wyjdzie poza te ściany. Terapeutę obowiązuje tajemnica zawodowa.
Jedyne, co obowiązuje Was oboje, to zwykły szacunek: do siebie nawzajem i do siebie samego. Poza tym nie ma tematów zakazanych ani emocji, które byłyby nie na miejscu.
Czym terapia nie jest
To jest część, która najczęściej powoduje rozczarowanie, jeśli nikt jej wcześniej nie wyjaśni.
Nie jest doradzaniem
Terapeuta raczej nie powie Ci, czy masz odejść z tej pracy albo zostać w tym związku. Nie dlatego, że nie chce pomóc ani że coś ukrywa. Chodzi o to, żeby ta decyzja wyszła od Ciebie, z tego, czego naprawdę chcesz i potrzebujesz, a nie z opinii terapeuty. Gotowa rada rzadko cokolwiek zmienia, a decyzja, do której dojdziesz samodzielnie, zwykle się utrzymuje. Terapeuta pomoże Ci ją zobaczyć wyraźniej, ale podejmiesz ją Ty.
Nie jest oceną
Terapeuta nie wyciąga wniosków o tym, czy jesteś dobrym człowiekiem.
Nie ocenia Twojego stylu życia, Twoich decyzji, Twojej seksualności, tego, ile pijesz, kogo kochasz ani czego żałujesz. W gabinecie nie ma rzeczy dobrych i złych. Jest tylko to, co się wydarzyło, i to, co z tym dalej robić. Możesz powiedzieć rzeczy, których nie mówisz nikomu, i nie spotkasz się z miną, wykładem ani przestrogą.
Nie działa po jednym spotkaniu
Pierwsze spotkania, zwykle od jednego do trzech, to wstępny wywiad. Terapeuta poznaje Ciebie i Twoją historię, a Ty sprawdzasz, czy dobrze Ci się z tą osobą rozmawia. Razem ustalacie, nad czym chcecie pracować. Właściwa terapia zaczyna się po tym etapie, kiedy terapeuta ma już obraz całości.
Jak się przygotować
Najkrótsza odpowiedź: nie musisz się przygotowywać. Nie ma nic do nauczenia się ani do przećwiczenia. Jeśli jednak chcesz coś zrobić, to najbardziej przydają się dwie rzeczy.
Pomyśl, co chcesz zmienić. Nie musisz umieć tego od razu precyzyjnie nazwać. „Chcę przestać budzić się z lękiem” albo „chcę zrozumieć, dlaczego w moich relacjach ciągle powtarza się ten sam schemat” w zupełności wystarczy. Specjalista pomoże Ci ten cel doprecyzować.
A jeśli nie potrafisz jeszcze powiedzieć, co właściwie jest nie tak, tylko od jakiegoś czasu czujesz się gorzej, to też jest wystarczający powód, żeby przyjść na terapię. Zrozumienie, co się z Tobą dzieje i czego potrzebujesz, może być pierwszym celem wspólnej pracy.
Zadbaj o kwadrans po sesji. Nie umawiaj się na spotkanie zaraz po. Po pierwszej sesji często pojawia się zmęczenie albo dziwne poruszenie i lepiej mieć chwilę dla siebie.
Nie wiesz, co mówić?
Jeśli spotkanie jest w gabinecie
Przyjdź na spokojnie, bez pośpiechu. Kiedy wpada się na sesję w biegu, pierwsze minuty schodzą na samo złapanie oddechu i dojście do siebie. Z parkowaniem nie powinno być kłopotu, bo jest parking podziemny.
Jeśli przyjedziesz wcześniej, możesz spokojnie usiąść u nas i poczekać. Mamy do tego miejsce i nikt Cię nie będzie poganiał ani zagadywał. Wielu osobom te kilka minut ciszy przed wejściem do gabinetu pomaga bardziej niż cokolwiek innego.
Jeśli spotkanie jest online
- Znajdź miejsce, w którym nikt Ci nie przeszkodzi i w którym nie musisz ściszać głosu. Możliwość mówienia normalnie ma większe znaczenie, niż się wydaje.
- Zaloguj się kilka minut wcześniej i sprawdź, czy kamera i mikrofon działają. Dzięki temu pierwsze minuty sesji nie zejdą na sprawach technicznych.
- Daj sobie chwilę na oddech przed połączeniem. Przejście prosto ze spotkania w pracy na sesję terapeutyczną jest wykonalne, ale łatwo wtedy wnieść na sesję napięcie, które jeszcze w Tobie siedzi.
- Gdyby coś nie działało, po prostu do nas zadzwoń.
Problemy techniczne albo spóźnienie?
Jak wygląda pierwsze spotkanie
Trwa zwykle pięćdziesiąt minut, a w terapii par i terapii rodzinnej siedemdziesiąt. Jest przede wszystkim rozmową.
Terapeuta zapyta, co Cię sprowadza i od kiedy to trwa. Prawdopodobnie zapyta też o rzeczy, które mogą wydawać się niezwiązane: o sen, o pracę, o rodzinę, o wcześniejsze doświadczenia z pomocą psychologiczną. To nie jest wścibstwo, tylko budowanie obrazu.
Na koniec tego wstępnego etapu powinniście wspólnie nazwać, nad czym pracujecie, i ustalić, jak często będziecie się widywać. To ważny moment i jeśli sam się nie wydarzy, spokojnie o to poproś.
Pierwsze od jednego do trzech spotkań to wstępny wywiad. Terapeuta potrzebuje tego czasu, żeby stworzyć tak zwaną konceptualizację, czyli szerszy obraz Twojej sytuacji i tego, jak łączą się ze sobą Twoje trudności. Na koniec tego etapu wiesz, nad czym będziecie pracować i jak ta praca będzie wyglądać.
To jest też spotkanie, na którym możesz pytać o wszystko. Jak dokładnie wygląda ta terapia. Ile zwykle trwa praca nad czymś takim jak Twoja sprawa. Czy ma doświadczenie akurat z tym. Dobry terapeuta odpowie bez wahania.
Jak wyciągnąć z terapii najwięcej
Przychodź regularnie
To brzmi banalnie, ale regularność naprawdę ma znaczenie. W badaniu obejmującym ponad 21 000 osób ci, którzy przychodzili na sesje co tydzień, szybciej dochodzili do wyraźnej poprawy niż ci, którzy przychodzili co dwa tygodnie.[7]
Szczególnie liczy się początek: w nowszym badaniu sesje co tydzień przez pierwsze trzy tygodnie przyspieszały poprawę.[8]
Trochę jak z siłownią albo myciem zębów: pojedynczy raz niewiele zmienia, a efekt bierze się z tego, że robi się to regularnie. Przerwy rozbijają ciągłość i trzeba potem odbudowywać coś, co już było zbudowane. Jeśli możesz, ustal z terapeutą stały termin, zamiast umawiać się za każdym razem od nowa.
Mów o tym, co się z Tobą dzieje. Także o tym, co dzieje się w gabinecie
To jest chyba najważniejsza rzecz w całym tym tekście, więc powiem ją wprost.
W trakcie terapii możesz poczuć coś wobec swojego terapeuty. Irytację. Wstyd. Poczucie, że Cię ocenia. Że mówi za mało albo za dużo. Czasem coś odwrotnego, na przykład że chcesz mu się przypodobać.
To jest normalne i nie jest sygnałem, że to był zły wybór.
Bardzo często jest dokładnie tym, nad czym warto popracować, bo to, co dzieje się między Wami, zwykle w jakiś sposób pokazuje to, co dzieje się w Twoich relacjach poza gabinetem.
Dlatego zamiast wyciągać z tego wniosek, powiedz o tym na sesji. Brzmi to niezręcznie i takie jest. Badania pokazują, że gdy napięcie między pacjentem a terapeutą zostanie nazwane i wspólnie omówione, terapia przynosi lepsze efekty.[3]
Innymi słowy: to, co wygląda na problem, bywa najbardziej wartościową częścią całej pracy. Pod warunkiem że zostanie wypowiedziane.
Najczęstsze wątpliwości
Na koniec
Jeśli z tego tekstu ma zostać w pamięci jedno zdanie, niech to będzie to: kiedy coś w terapii Cię uwiera, powiedz o tym na sesji.
Nie musisz mieć gotowych słów ani ujmować tego ładnie. Wystarczy powiedzieć, co czujesz. Często właśnie od takiej rozmowy praca zaczyna iść do przodu.
Trzymam kciuki i cieszę się, że jesteś.
Sandra

Sandra Laskowska, psycholożka, psychoterapeutka, absolwentka SWPS. Założycielka LAS Centrum Psychoterapii. Twórczyni @psychesandra, ponad 38 tys. obserwujących.
@psyche_sandraŹródła
- Smith, M. L., Glass, G. V., & Miller, T. I. (1980). The Benefits of Psychotherapy. Baltimore: Johns Hopkins University Press. Metaanaliza 475 badań, średnia wielkość efektu 0,85, osoba po terapii jest w lepszym stanie niż około 80% osób z grup nieleczonych. ↩ Wróć do tekstu
- Wampold, B. E. (2015). How important are the common factors in psychotherapy? An update. World Psychiatry, 14(3), 270-277. ↩ Wróć do tekstu
- Eubanks, C. F., Muran, J. C., & Safran, J. D. (2018). Alliance rupture repair: A meta-analysis. Psychotherapy, 55(4), 508-519. Metaanaliza 11 badań, 1314 pacjentów; związek między naprawieniem napięcia w relacji a lepszym efektem terapii: r = 0,29 (d = 0,62). ↩ Wróć do tekstu
- Horvath, A. O., Del Re, A. C., Flückiger, C., & Symonds, D. (2011). Alliance in individual psychotherapy. Psychotherapy, 48(1), 9-16.
- Barkham, M., Connell, J., Stiles, W. B., Miles, J. N. V., Margison, F., Evans, C., & Mellor-Clark, J. (2006). Dose-effect relations and responsive regulation of treatment duration: The good enough level. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 74(1), 160-167. Oraz: Gemeinsamer Bundesausschuss (2026). Psychotherapie-Richtlinie (niemieckie wytyczne dotyczące psychoterapii). ↩ Wróć do tekstu
- Lambert, M. J., Hansen, N. B., & Finch, A. E. (2001). Patient-focused research: Using patient outcome data to enhance treatment effects. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 69(2), 159-172. Analiza danych ponad 10 000 pacjentów, poprawa mierzona kwestionariuszem OQ-45. ↩ Wróć do tekstu
- Erekson, D. M., Lambert, M. J., & Eggett, D. L. (2015). The relationship between session frequency and psychotherapy outcome in a naturalistic setting. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 83(6), 1097-1107. Dane 21 488 osób z poradni uniwersyteckiej; przy sesjach co tydzień wyraźna poprawa przychodziła szybciej niż przy sesjach co dwa tygodnie. ↩ Wróć do tekstu
- Erekson, D. M., Bailey, R. J., Cattani, K., Klundt, J. S., Lynn, A. M., Jensen, D., Merrill, B. M., Schmuck, D., & Worthen, V. (2022). Psychotherapy session frequency: A naturalistic examination in a university counseling center. Journal of Counseling Psychology, 69(4), 531-540. ↩ Wróć do tekstu